piątek, 18 listopada 2016

Weekend w Kazimierzu Dolnym


Raz do roku, na przełomie listopada i grudnia wybieramy z przyjaciółmi z Gdańska jedno miasto w Polsce na miejsce naszego spotkania. Wpadliśmy na taki pomysł dwa lata temu, żeby nie spotykać się stale w Gdańsku, czy w Szczecinie tylko w jakimś innym mieście w Polsce i przy okazji je zwiedzić. Tak też było i tym razem. Po namysłach i dyskusjach postanowiliśmy zwiedzić miasteczko nad Wisłą zwane Perłą Lubelszczyzny - Kazimierz Dolny.

Historia Kazimierza Dolnego sięga czasów średniowiecznych, kiedy istniała tu osada zwana Wietrzną Górą. Z czasem zmieniono jej nazwę na Kazimierz na cześć księcia Kazimierza Sprawiedliwego, który nadał te ziemie siostrą norbertankom.

Sercem miasta jest oczywiście rynek, na środku którego znajduje się się studnia, która kiedyś zaopatrywała okoliczne domostwa w wodę. To tutaj skupia się życie miasteczka.


Na rynku znajdują się pięknie zachowane kamienice Przybyłów z XVII w. Ich właścicielami byli bracia Mikołaj i Krzysztof Przybyłowie, którzy przyozdobili je wizerunkami swoich świętych patronów. 


Spacerując rynkiem głównym można dostrzec wzgórze z białym kościołem św. Jana Chrzciciela i Bartłomieja. Kościół Farny jest najstarszą świątynią w Kazimierzu Dolnym. Ozdobą Fary są renesansowe organy Szymona Liliusza z 1620 r., które mają 35 głosów, 1436 piszczałek, 2 klawiatury ręczne i nożną. To najstarszy czynny instrument tego typu w Polsce.


Kolejnym punktem na mapie naszego zwiedzania był Zamek, a właściwie jego ruiny i Baszta, która nazywana jest również Wieżą Esterki. Zamek powstał za panowania Kazimierza Wielkiego, w I poł. XIVw. jako budowla obronna. Prawdopodobnie w podziemiach zamku istnieje korytarz wiodący do Bochotnicy. Według legendy w owych podziemiach spotykali się potajemnie Kazimierz Wielki z piękną Żydówką Esterką. Król aby ukryć ich spotkania i zapewnić ukochanej spokój wybudował dla niej zamek w sąsiedniej Bochotnicy. Piękna Żydówka urodziła królowi kilkoro dzieci.



Baszta powstała na szczycie Wzgórza Zamkowego na przełomie XIII i XIV w. Jako tzw. górny zamek pełniła funkcje obronne, zanim wybudowano zamek. Co ciekawe wysokość wieży z powodu nierówności terenu jest w różnych miejscach inna. W najwyższym miejscu wynosi ona 19,20 m.


Po zejściu z Baszty postanowiliśmy wejść na kolejne wzniesienie - Górę Trzech Krzyży. Trzy nawiązujące do Golgoty, krzyże postawiono tu w 1708 roku. Upamiętniają one liczne ofiary zarazy morowej, która wielokrotnie nawiedzała te tereny. Z Góry rozpościera się piękny widok na Kazimierz.


To był ostatni punkt zwiedzania tego dnia. Położenie Kazimierza jest bardzo korzystne dla turystów, ponieważ wszystkie zabytki znajdują się blisko siebie i spacerując można podziwiać to piękne miasto.

Kolejny dzień był dość mroźny. Po zjedzeniu śniadania postanowiliśmy wybrać się na spacer promenadą nad Wisłą i zobaczyć spichlerze, które stanowią wyjątkowy, nie mający nigdzie swego odpowiednika, zespół zabytków. Mimo tego, że były one przeznaczone do celów gospodarczych, ich renesansowych zdobień do dziś zazdrości im niejedna kamienica.


Spichlerz Ulanowskich/Mikołaja Przybyły pochodzi z 1591 roku. Dziś mieści się tu Muzeum Przyrodnicze.

Spichlerz - hotel "Króla Kazimierza".
Spichlerz - hotel "Pod Żurawiem".

Po długim spacerze wstąpiliśmy do herbaciarni, żeby się trochę rozgrzać, a następnie ruszyliśmy dalej, tym razem wsiedliśmy w samochód aby dotrzeć do jednego z najbardziej znanych lessowych wąwozów w Kazimierzu. Wąwozami znajdującymi się w okolicach Kaźmierza Dolnego można obejść dokoła niemal całe miasto. My postanowiliśmy zwiedzić Korzeniowy Dół, uważany jest za najpiękniejszy z kazimierskich wąwozów. Jego niezwykłe ściany, wysokie na kilka metrów, strome i pionowe niejako oprawione zostały przez Matkę Naturę korzeniami i pniami drzew przybierające tu niepowtarzalne formy. Jednak Korzeniowy Dół nie jest wąwozem we właściwym tego słowa znaczeniu, ale głębocznicą, która przypominając wąwóz naturalny, swe powstanie zawdzięcza działalności człowieka.



Ostatnim punktem tego dnia był cmentarz żydowski na którym znajduje się ściana płaczu, która została zbudowana z uratowanych zabytkowych macew.


To był wspaniały weekend w Kazimierzu Dolnym. Jest to urokliwe miasteczko w którym można odpocząć, zwiedzić ciekawe zabytki i cieszyć się piękną przyrodą.

4 komentarze :

  1. Świetny pomysł z tym spotykaniem się w różnych miastach :) Na kolejny wypad polecam też Sandomierz http://weekendowabusola.pl/na-granicy-4-wojewodztw-miejscowosci-poludniowo-wschodniej-polski/

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny weekend i chyba i ja muszę zaproponować taki sposób na spotkania.
    Uwielbiam Kazimierz i lubię tam wracać, a Korzeniowy Dół jeszcze piękniej wygląda latem, kiedy mieni się różnymi kolorami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie tam jest! Już dawno mnie nie było w Kazimierzu Dolnym, chyba czas to zmienić. Cudne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Zdecydowanie czas nadrobić zaległości ;)

      Usuń