czwartek, 23 sierpnia 2018

Gruszkowe kształty - ostatni raz pokazywałam brzuch publicznie w latach 90-tych


Śledząc mnie na Instagram zapewne jesteście na bieżąco z tym, co się u mnie aktualnie dzieje. Jeżeli nie posiadacie konta wystarczy kliknąć na ikonę Instagrama w prawym górnym rogu na blogu. Dodatkowo zachęcam do śledzenia Instastory, które udostępniam na Facebooku.

Ostatnio miałam okazję być na koncercie Eda Sheerana w Warszawie. W związku z tym wydarzeniem, polska marka Cocoon uszyła dla mnie spodnie na miarę i zaprosiła do swojej niezwykłej pracowni (cała relacja na Instastory).

Pisałam już kiedyś o tym dlaczego nie lubię kupować spodni (wpis znajdziecie tutaj), dlatego takie marki jak Cocoon są dla mnie wybawieniem. Niestety większość sieciówek szyje ubrania według określonych krojów, ale czy my kobiety jesteśmy uszyte na miarę? Czy każda z nas ma identyczne kształty?

Z moją wąską talią i zaokrągloną pupą ciężko znaleźć spodnie, które nie będą odstawały w pasie i będą dobre w biodrach. Kochana Ula (projektantka z marki Cocoon) zaproponowała, że zamówione przeze mnie spodnie dopasuje do mojej figury. Ta cudowna kobieta poświęciła kilka godzin w sobotę, goszcząc mnie w swojej pracowni i szyjąc idealne spodnie.

Mój pierwszy zakup od marki Cocoon możecie zobaczyć tutaj. Jeżeli marzy Wam się idealnie dopasowana jakakolwiek części garderoby to koniecznie odwiedźcie stronę internetową marki. Mało tego - u Uli zamówić możecie nie tylko ubrania, które są dostępne w asortymencie sklepu. Ta piękna i zdolna kobieta uszyje nawet suknię ślubną :) Szycie na miarę jest ogromnym plusem tej polskiej marki. Dodam, że Pierwsza Dama również często zamawia u Uli projekty :)

Faktem jest, że ostatni raz pokazałam brzuch publicznie w latach 90-tych :) Ale jako już dorosła kobieta, świadoma swojej figury i kształtów, postanowiłam odsłonić trochę ciała. Na takie wydarzenie jak koncert mogłam sobie pozwolić na trochę szaleństwa i frywolności, co z nieukrywaną radością uczyniłam, a efekty widzicie na zdjęciach :) Oczywiście na co dzień do takich spodni pewnie będę nosić dłuższą bluzkę czy body.

Zdarza Wam się czasami przemycić odrobinę modowego szaleństwa do współczesności? A może pozostajecie jedynie przy sentymentalnych wspomnieniach? Piszcie w komentarzach, jak zawsze chętnie poczytam :)


bluzka/Crop Top - New Look [tutaj]
spodnie/pants - Cocoon [tutaj]
buty/shoes - Lasocki (CCC) [tutaj]
torebka/bag - Gabor


11 komentarzy :

  1. Będziesz jeszcze prezentowała na blogu spodnie w stylu palazzo?Bo bardzo fajnie w nich wyglądasz ☺.
    Zgadzam się też z tym,że szycia miarowegi nic nie zastąpi. Może i nie wychodzi najtaniej ale warto.
    Kasia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, myślę, że nie raz jeszcze będą tu spodnie szwedy! Bardzo lubię ten typ spodni :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dziękuję 😊🌺 uwielbiam je 😍😍😍

      Usuń
  3. A jaki fason bardziej wolisz? Palazzo czy szwedy? Z czego są te uszyte?
    Zerknęłaś na moją propozycję? ;-).
    No i malutkie zastrzeżenie-ciut większe zdjęcia poproszę-na stronie bez problemów mieszczą się 690 na 1600 pikseli ;-).
    Dziękuję też Ci bardzo za spełnienie mojej prośby ;-)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu wolę szwedy 😊 Kilkając na link przy opisie spodni przeczytasz dokładnie ich skład:wiskoza, elastan i poliester.
      Co do wielkości zdjęć, na razie zostanie tak jak jest ale przemyślę temat. Mam nadzieję że niedługo uda mi się skończyć pracę nad nową odsłoną bloga 😉
      Czytam zawsze wszystkie od Was prywatne maile i staram się na wszystkie odpisywać, ale nie zawsze mi się to udaje. Gorąco pozdrawiam 😊

      Usuń
    2. Racja ;-) "nie zawsze" to dobre określenie ;-).
      Powiększenie zdjęć i obróbka-polecam darmowy i legalny PhotoScape.
      A nowa odsłona? Hmmm...moim zdaniem jest dobrze jak jest ;-)

      Usuń
  4. W swoim tekście stawiasz retoryczne pytanie:Czy my,kobiety jesteśmy uszyte na jedna miarę? Oczywiście, ze nie. Ale chciałybyśmy. I dlatego każda z nas tłumaczy się z tego, co w niej nie jest na jedną, NIBY powszechnie akceptowalną miarę. Ile z nas odchudza się nie dlatego, że nie akceptuje siebie lecz po to, by być akceptowaną przez "otoczenie"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem najważniejsze jest to, abyśmy same się akceptowały ze swoimi wadami i zaletami. Zaakceptowały zarówno swój wygląd zewnętrzny, jak i to kim jesteśmy. Nie warto gonić za perfekcją, bo czy ona w ogóle istnieje?

      Usuń