Historia pewnego sztucznego futra.

Witajcie w Nowym Roku 🙂

Mam nadzieję, że ostatnie „świąteczne” tygodnie spędziliście w gronie rodzinnym i na ładowaniu baterii na 2020 rok. Osoby które śledzą mnie na Instagramie (zachęcam do obserwowania, ponieważ tam znacznie częściej daję znać co u mnie słychać) wiedzą, że ostatni weekend spędziłam w górach na zimowych szaleństwach, dlatego dzisiejszy post wypadł na tle górskich krajobrazów, a dokładniej nad wodospadem Wilczki w Międzygórzu.

25 lat

To był 01 lutego1995 roku. Moja Mama obchodziła swoje 38 urodziny, a Tata w prezencie kupił jej wymarzone, w kolorze kremowym, sztuczne futro, które minionej gwiazdki Mama postanowiła mi podarować 🙂 Futro, które ma dokładnie 25 lat i niesamowitą historię, ma teraz w mojej garderobie swoje specjalne miejsce. Myślę, że niejednej kuzynce, która ogląda dzisiejsze zdjęcia łzy napłynęły do oczu, ponieważ każda panna młoda w mojej rodzinie, która wychodziła za mąż w okresie zimowym zakładała owe futro do ślubu, w tym również moja siostra. Nie jestem w stanie policzyć, ile to (już moje) futro widziało łez szczęścia i wzruszeń. Ma dla mnie ogromną wartość sentymentalną, tym bardziej, że mojego Taty już z nami nie ma od wielu lat.

Historia pewnego „misia”

Kontrowersji wokół futer jest sporo, dlatego przyjrzyjmy się bliżej jego historii. 

Już w czasach prehistorycznych, jaskiniowcy nosili skóry i futra upolowanych zwierząt, aby się ogrzać. Wierzono również, że przejmują spryt i siłę od zwierząt, do których skóra czy futro należało. Eskimosi zaś byli prekursorami w metodzie szycia ubrań na bazie futra. W starożytnym Egipcie, pomimo gorącego klimatu, również noszono ubrania z futer zwierząt, które mówiło o statusie społecznym jego posiadacza. Przeważnie nosili je królowie i wysoko postawieni kapłani. W Europie po futra najchętniej sięgali polscy szlachcice w okresie kultury sarmackiej. Dużą popularnością cieszyła się również tak zwana wilczura, czyli obszerny płaszcz z szerokimi rękawami i kapturem, podbity futrem wilczym. 

W II połowie XIX wieku francuska firma Révillon zaczęła szyć okrycia wierzchnie z futer w których zakochały się kobiety. Jednak ze względów obyczajowych mogły je nosić tylko mężatki, pannom pozostały jedynie futrzane akcenty w postaci mufki lub kołnierzyka przy płaszczu. To w tym okresie największym hitem były futra z norek, jednak ich horrendalne kwoty powodowały, że w 1929 roku rozpoczęła się produkcja futer sztucznych. Niestety niezbyt udana, ponieważ materiał, którego używano do produkcji nie był trwały i dopiero w latach 50-tych XX wieku wymyślono słynnego „misia”, wykonanego z polimerów akrylowych. Dzięki nowoczesnym technikom farbowania można było uzyskać z nich różne kolory. 

Złota era Hollywood pokochała futra, które stały się niezbędnym elementem szafy kobiet z wysokim statusem społecznym, bogatym małżonkiem oraz okazałym majątkiem.

I’d rather be naked than wear fur”

Okres zachwytu naturalnymi futrami trwał aż do momentu, kiedy to w latach 70-tych, zaczęto nagłaśniać metody z jakich są one pozyskiwane. Chodziło głównie o metody hodowli zwierząt, ich niehumanitarne traktowanie i zabijanie. PETA, czyli organizacja People for the Ethical Treatment of Animals, zapoczątkowała niemałą rewolucję w świecie mody i nie tylko. Do słynnej kampanii „I’d rather be naked than wear fur” zaprosili światowe modelki, takie jak Naomi Campbell oraz Cindy Crawford, które do zdjęć pozowały nago. Każdego roku do akcji dołączają kolejne gwiazdy, między innymi  Oprah Winfrey, Joanna Krupa czy Pink. 

Światowi projektanci modowi nie pozostają w tyle. Stella McCartney, Gucci, Tom Ford, Michael Kors, Versace czy Givenchy zrezygnowali z produkcji naturalnych futer na rzecz tych sztucznych.

Sztuczne czy naturalne?

Nie wszyscy jednak są zwolennikami sztucznych futer. Przeciwnicy syntetycznych zamienników uważają, że produkcja ich jest bardziej szkodliwa dla środowiska i są mniej trwałe. Jak widać na załączonym obrazku moje sztuczne futro ma już 25 lat i jest w świetnym stanie. Posłuży mi jeszcze wiele lat, aby potem służyć mojej siostrzenicy, która wilczym wzrokiem już na nie patrzy 😉 

Ja osobiście naturalne futra wolę oglądać na ich właścicielach niż na pokazach mody.

Jak nosić sztuczne futra?

Na pewno wybierzcie model oversize, czyli luźny, najlepiej jeden lub dwa rozmiary większy niż Wasz standardowy rozmiar. Pod takie futro zmieści się z pewnością jeszcze gruby sweter. Możecie wybrać wersję sportową – tak ja w dzisiejszym wpisie, kompletując je z szerokimi spodniami, swetrem i traperami, albo wersję elegancką, zestawiając z sukienką i butami na obcasie. Możliwości jest naprawdę sporo.

Jeszcze kilka słów odnośnie torebki z dzisiejszego wpisu, która jest również vintage. Dostałam ją w noworocznym prezencie od mojej przesympatycznej sąsiadki Pani Ewy, która jest już na emeryturze i stwierdziła, że nikt tak jak ja nie doceni tego małego dzieła sztuki, które w dawnych latach kupiła w pewnym londyńskim sklepie vintage. 

Pani Ewo – tak bardzo doceniam ten piękny prezent. Jeszcze raz dziękuję! O tych torebkach na pewno jeszcze Wam więcej opowiem, ponieważ w tym sezonie są niezwykle modne.

Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii na temat noszenia futer. Posiadacie w swojej szafie sztuczne czy naturalne? A może rezygnujecie z nich całkowicie? Koniecznie podzielcie się ze mną Waszymi skarbami 😊

futro – vintage
torebka – vintage
sweter – H&M (tutaj)
spodnie – Risk made in Warsaw
buty – Eva Minge/eobuwie.pl (tutaj)
opaska do włosów – H&M

Udostępnij: